A GDY JUŻ BĘDZIESZ
PTAKIEM
a gdy już
ptakiem będąc
zaczniesz
światu opowiadać
nie zapomnij
kwiatom wyznać
swej radości
uśmiechem uczcij
zamiatacza ulic
on też czeka
swojej wiosny
BÓG SIĘ RODZI
Bóg się rodzi
Dzieciątko boże
na świat przyszło
stroskana Matka
bolesną łzę roni
nad losem Jego
zupełnie jak moja
Mama płacze
Bóg się rodzi
a my z dala od siebie
skrapiamy łzami
opłatki nasze
i dalej brniemy
w życiorys pokrętny
gdy Bóg się rodzi
BRACISZKU
spójrz Braciszku
samotny konar
liśćmi zapłakał
a Ty żalisz się
że nie ma czekolady
i lodów
gałęziami utulił
zielonego gołębia
nadziei
nie płacz
przecież jeszcze
kiedyś
będzie wiosna
CHWILE
są chwile
gdy świat nabiera
kolorów
gdy skrzydła
rosną i dusza
się śmieje
nie czas wtedy
pytania stawiać
na które nie ma
odpowiedzi
i wszystko jasne jest
wszystko prawdziwe
i wiesz już że ....
są takie chwile
CZEKAM CIEBIE
kiedy zamknę oczy
słyszę jak za
oknem
biały ptak
wydziubuje czas
ze śniegu
odpływam
coraz dalej
i dalej
i czekam ciebie
CZEKAM WIOSNY
nie jesteś już dla mnie Mario
odeszłaś gdzieś na inne wody
i płyniesz coraz dalej i dalej
a ja?
cóż ja?
stoję wpatrzony w uśmiech
widnokręgu i czekam
wiosny
CZY MOŻNA ZABIĆ
SŁOWEM
czy można zabić
człowieka słowem?
czyny bywają
łaskawsze od myśli
języka grot mściwie
przekłuwa serce
i rani
raną śmiertelną
DNI NASZE
dni nasze spokojne
podzielone na godziny
mijają tak jakoś
bokiem nie bez żalu
czasem radość rozkwitnie
gdzieś w kącie cichaczem
czasem smutek przybije
ale my dążymy
przed siebie
w to nowe
z rękami w uścisku
dziękujemy Bogu
że wci ąż siebie mamy
DNI NIESPOKOJNE
z nadzieją
przeżywam
każdy dzień
niespokojny
rozstawiam
problemy
między godzin
tłoki
łudząc się
że zaginą
w głuchej
studni życia
i tak tęsknię
do dni moich
beztroskich
których wciąż
tak mało
EROTYK
gdy zatapiam się
w Tobie czuję
serca drżenie
pocałunkami spijam
miłość Twą
nienasycony
wciąż głodny
bliżej ptakom frunę
i nic już nie wiem
nic nie rozumię
tylko w miłość
płynę
GŁOWA DO GÓRY
hej głowa do góry
świat się wokół śmieje
słonko tak jak co dzień
wstaje by zajść potem
więc po co ten smętek
wyrzuć wszystkie troski
bo czasu żal na nie
bo dzień przecież któtki
i głowa do góry
zapomnij co smutki
I ZNÓW JESTEM OJCEM
i znów jestem ojcem
choć to nic nowego
zaskoczony tym
wszystkim
nie mogę ochłonąć
patrzę jak dzieci
rosną sam się
sobie dziwiąc
że to tak spokojnie
i po męsku znoszę
a jednak mimo
wszystko czasem
gdzieś w kąciku
uronię łzę szczerą
ze szczęścia ogromu
i dziękuję Bogu
że dał mi to wszystko
czego tak brakuje
niejednemu
IDZIEMY
wszystko się toczy
tak po staremu
fortuna koślawa
nie daje nadziei
na lepsze życie
bliźniacze dni
ciągną się wolno
tak noga za nogą
a my ścieramy kurz
naszych wspomnień
i tak do przodu
tak wciąż przed siebie
idziemy razem
w nieznane nasze