UŚMIECH MEGO
DZIECKA
uśmiech mego dziecka
cel mi wyznacza
szukam lepszego jutra
korygując marzenia
strudzonymi dłońmi
czas skrzydła kalecząc
obnaża rzeczywistość
kolorami strojną
szary jestem
coraz bardziej szary
lecz wciąż pełen marzeń
SPEŁNIENIE
rozkojarzeniem myśli błądzę w głębinie uczuć
wwiercam się
w kamienie
w poszukiwaniu pustki ich
wnętrza
i czekam
na spełnienie
POLECIAŁAŚ
w gardzieli
stalowego ptaka
poleciałaś
za morze
szukać naszych
marzeń
a ja płaczę
tęsknotą zarastam
snuję naszą
przyszłość w nić
pieśni nadziei
i czekam
ROZSZLOCHAŁO SIĘ NIEBO
rozszlochało się
niebo za mym oknem
nocnym
rozlało się po
szybach
wyobraźni mojej
i płacze cichutko
zmuszając do
refleksji o którą
tak trudno
w życia potu strugach
smutno się zrobiło
stanowczo za smutno
więc chyba spać pójdę
nie myśląc już o tym
PISANIE MOJE
pisanie moje
to nocne ględzenie
którego nikt oprócz
mnie nie słucha
pomaga mi kroczyć
i się nie potykać
gdy życie ciężarem
na barkach się zdaje
piszę więc
i sam nie wiem czemu
wyznaję moje
najskrytsze zwierzenia
lecz to nie ważne
że ich nikt nie słucha
bo i po co komu
te moje ględzenia
OTULENI
codziennego życia
żyjemy tak sobie
pośród dni pędzących
wokół świat szalony
pełen niepokoju
a my wycierając
bruki życiorysów
ciągle brniemy
przed siebie
ręka w rękę
kroczymy w nasze
przeznaczenie
EROTYK
gdy zatapiam się
w Tobie czuję
serca drżenie
pocałunkami spijam
miłość Twą
nienasycony
wciąż głodny
bliżej ptakom frunę
i nic już nie wiem
nic nie rozumię
tylko w miłość
płynę
GŁOWA DO GÓRY
hej głowa do góry świat się wokół śmieje słonko tak jak co dzień wstaje by zajść potem więc po co ten smętek wyrzuć wszystkie troski bo czasu żal na nie bo dzień przecież któtki i głowa do góry zapomnij co smutki
I ZNÓW JESTEM OJCEM
i znów jestem ojcem choć to nic nowego zaskoczony tym wszystkim nie mogę ochłonąć patrzę jak dzieci rosną sam się sobie dziwiąc że to tak spokojnie i po męsku znoszę a jednak mimo wszystko czasem gdzieś w kąciku uronię łzę szczerą ze szczęścia ogromu i dziękuję Bogu że dał mi to wszystko czego tak brakuje niejednemu
IDZIEMY
wszystko się toczy tak po staremu fortuna koślawa nie daje nadziei na lepsze życie bliźniacze dni ciągną się wolno tak noga za nogą a my ścieramy kurz naszych wspomnień i tak do przodu tak wciąż przed siebie idziemy razem w nieznane nasze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz