PAN ZMARTWYCHPOWSTAŁ
Pan zmartwychpowstał!!!
Prawdziwie zmartwychwstał.
Nieśmy więc światu
wielką nowinę, że Bóg
na Krzyżu życie swe oddał,
za nasze zbawienie,
za nasze winy.
I głośmy ludziom,
że Niebo otworzył,
abyśmy mogli
Jego przykładem,
iść poprzez życie
miłości ścieżkami,
nie poddać się złemu,
nie zatruć się jadem
grzechu co spycha
w otchłań człowieka.
Niełatwa to droga,
dość wyboista, pełna
kamieni, kręta, pod górę,
lecz jeśli tylko na niej
się wytrwa, nagroda czeka
człowieka, który dochowa
wierności Bogu w Niebiesiech.
Więc zaśpiewajmy Mu Alleluja,
chodźmy pokłonić się
Zbawcy naszemu
i chórem wznieśmy
pieśń dziękczynienia
Bogu Światłości
Zmartwychwstałemu.
ZMĘCZENIE
w rozpędzonym świecie
spraw moich
coraz mniej jest
miejsca na wygodę
marzeń
spracowana ręka
ściera pot morderczy
i już zapomniała jak
smakuje miłość
w oczach dziecka
tęsknota chwil wspólnych
beztroskich jak kwiaty
a we mnie nic
tylko zmęczenie
ZACHŁYŚNIĘTY
w bieli papieru
tęsknoty ból
zamykam
tulę obraz Twój
skrzydłami
pamięci
i zasypiam
w miłości
Tobą
zachłyśnięty
MODLITWA OBŁUDNIKA
Wstyd mi jest Panie
za słabości moje
za brak miłości
za serce zatwardziałe.
Wstyd mi jest Panie,
że bliźnich nie kocham,
że serca im okazać
jakoś nie potrafię.
Wstyd mi jest Panie,
że tak mało dobroci
w moim sercu noszę,
że odwracam oczy
i zrozumieć nie chcę.
Wstyd mi jest Panie
i błagam w rozpaczy byś
jak ja na bliźnich
dziś na mnie
nie patrzył.
TELEFON DO NIEBA
Chciałbym mieć telefon do nieba.
Dzwoniłbym czasem
na pogawędki o życiu, o mnie.
Może mógłbym wyrzucić
z siebie troski i lęki,
a może zapytałbym
co słychać u moich bliskich,
którzy już dawno się tam zadomowili
i tych, co dopiero tam odeszli.
Nosiłbym go przy sobie,
może w sercu, by łatwiej
było go znaleźć w potrzebie.
Wszystko by było już jasne i oczywiste.
Może wreszcie bym się dowiedział,
jak tam trafić, gdzie
znaleźć klucz do bramy,
by nie niepokoić Świętego Piotra.
Fajnie by było mieć taki telefon.
O wiele łatwiej, by się żyło.
ŻOŁNIERZE SPOD MONTE CASINO
Powiedzieli im że za Polskę.
Za Warszawę, Bzurę, Oksywie,
Westerplatte Tobruk i Narvik.
Za katownie, zbrodnie, wywózki.
Za niewolę i upodlenie.
Że zemsta i Obowiązek,
że Ojczyzna,
że honor.
I poszli naprzeciw zatracie
zdobywać spalone mury
klasztoru skąd nic
prócz zniszczenia i śmierci
zbierającej obfite żniwo.
Choć strach paraliżem
pętał, choć krew mieszała
się z ziemią, szli chłopcy
ku przeznaczeniu,
patrząc wprost w oczy
Bogu.
I zdobyli to wzgórze.
I zawiesili sztandar.
I poszli dalej walczyć
o Boga, Ojczyznę i honor.
Tylko białe krzyże poległych,
wciąż trwają
na wiecznej warcie,
wśród maków.
PO CO?
długo milczały usta me
życie gniotło zmęczeniem
dnia powszedniego
skowronki przemyśleń
wiły się w sercu
lecz papier pozostał pusty
słowa grzęzły w pocie i trudzie
a papier był pusty
słowa znikały szarością
dni starte
a papier wciąż pusty
wiersze pożarło życie
a jednak znowu dziś się
rozlały mrówkami liter
zwycięskie
i znów wylewam na papier
duszę i siebie
choć tak naprawdę
wciąż nie wiem
po co?
MOJE DEMONY
Demony zwątpienia
rosną we mnie
nieustannie.
Wwiercają się w
czerep czaszki,
do mózgu
i niszczą mój spokój,
z takim trudem
odzyskiwany
po letargu odrętwienia.
Oplatają duszę,
budząc lęki i
niepokoje.
Zrywają sny
i niszczą marzenia.
Demony lęku pętają
mnie jak cielę
wiedzione na rzeź.
Wpychają
w brudne łapska
niepewności,
zagubienia.
Demony zwątpienia
zżerają mnie.
JUTRO ZNOWU DZIEŃ
pisze bo zasnąć
nie mogę tej nocy
wsłuchuję się
w ciche chomika
bieganie i nocnych
odgłosów wstydliwe
pomruki
a jutro znowu
dzień będzie
jak zwykle
który przeminie
jak wszystkie poprzednie
a ja znów usnąć
nie mogąc
będę wsłuchiwał się
w nocy szeptanie
ROZDROŻA
gdyby tak móc
ponad czasem
wzlecieć
i świat zmierzyć
okiem ptaka
kroplami nadziei
smutną duszę wyrwać
czarnym otchłaniom
zwątpienia
i znów odpłynąć
ku rozdrożom
ku światłu
w marzenia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz