Z PRZYMRUŻENIEM OKA

 

DZIEŃ KOBIET


Dziś od rana mam to w głowie,

że ósmego jest dzień kobiet,

Więc chwyciłem za laptopa,

by wiersz sklecić, a tu wtopa!

Słowo z słowem się nie klei.

Jak coś zacznę zaraz skreślę.  

Jeśli wiersza dziś nie wyślę

 ze sromoty chyba sczeznę.

Wielki wstyd to dla poety,

kiedy słowa nie chcą płynąć.

Gdyby pisał dla pieniędzy,

mógłby biedak z głodu zginąć.

Łatwiej tulipana kupić,

ofiarować go kobiecie,

ale czy to tak wypada

zachowywać się poecie?

Tak więc moje drogie panie,

znając bóle i rozterki,

co poetę prześladują,

przyjmijcie te marne wersy,

co z wysiłkiem są sklejone, ale

szczerze zakończone, życzeniami

płynącymi z serca głębi.

Bądźcie Wy muzami mymi.

Natchnień źródłem i osłodą.

Na pustyni beznadziei

bądźcie mi ożywczą wodą.

Niech Wam zdrowie dopisuje

i pomyślność, wdzięk i cnota.

A mężczyźni w Waszym życiu

niechaj będą Wam podporą,

w każdej chwili, nie od święta,

całe życie, każdą porą.

Niechaj los Wam nie poskąpi

szczęścia i wszelkiej słodyczy,

tego nieco zawstydzony,

Krzyś poeta dziś Wam życzy.



ODA DO JABOLA

Wśród parnasu win stołowych

tyś ozdobą nie gronowych.

Bakhusowych drinków kwiecie

tobież wiersz mój dziś się klecie.

Tyś ozdobą wielu stołów.

Ty nie gardzisz gdy pospołu

w musztardówkach ciebie piją.

Nie w kielichach, kiedy wyją

śpiewy fałszem przepełnione.

Tyś rarytas!, mieszasz w głowie,

aż świat kręci się wokoło,

język plącze, brzuch bulgocze.

Ty z powrotem się wyrywasz

mój jabolu i pokrywasz

wzorem jak z Picassa ramy

tę powierzchnię co rzygamy

na nią czyniąc ulgę ciału.

Ciebie pić jest ciągle mało!

Imion sto lub tysiąc nosisz

pieszczotliwych dla smakoszy

co na ławce, czy pod drzewem

smacznie popijają ciebie.

Więc jabolku, biorę w ręce

flachę i łapczywie chłepcę

z gwinta by nie tracić czasu

i skosztować twego kwasu.

Potem zasnąć by na kacu

następnego dnia katorgę

skrócić znów cię lejąc w mordę.

I tak wkoło, tak od nowa,

zalać pałę, niszcząc zdrowie.

Życie całe móc się raczyć

twym kordiałem bez ustanku.

Tyle ci powiedzieć chciałem

gdy cię piję o poranku.



POLITYCY NASI


Politycy nasi

jak przekupki w sklepie

kłócą się co zrobić,

by nam było lepiej.

Czy nam dać przepisy

byśmy się cieszyli?

Koalicje kleić

by przy władzy byli?

Czy wolność i prawa

dzielić sprawiedliwie?

Czy też kłócąc w kółko,

kłamać obelżywie,

byśmy uwierzyli

w te ich bzdety durne?

Ujawniać?, czy rozliczać?

Rozwiązać?, czy tworzyć

w miejsce starych urzędów

miejsc nowych bez liku,

a to tylko po to by ta cała klika

forsą mogła wypchać

bezdenne portfele.

Na to też programy,

pomysły, fortele.

A gdzie Polska biedna

i ludziska głupie.

No cóż, myślę sobie,

że mają to w dupie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz