poniedziałek, 26 lutego 2024

 OTULENI

otuleni puchem

codziennego życia

żyjemy tak sobie

pośród dni pędzących

wokół świat szalony

pełen niepokoju

a my wycierając

bruki życiorysów

ciągle brniemy

przed siebie

ręka w rękę

kroczymy w nasze

przeznaczenie


 PISANIE MOJE

pisanie moje

to nocne ględzenie

którego nikt oprócz

mnie nie słucha

pomaga mi kroczyć

i się nie potykać

gdy życie ciężarem

na barkach się zdaje

piszę więc

i sam nie wiem czemu

wyznaję moje

najskrytsze zwierzenia

lecz to nie ważne

że ich nikt nie słucha

bo i po co komu

te moje ględzenia


 ROZSZLOCHAŁO SIĘ NIEBO

rozszlochało się

niebo za mym oknem

nocnym


rozlało się po

szybach

wyobraźni mojej

i płacze cichutko

zmuszając do

refleksji o którą

tak trudno

w życia potu strugach


smutno się zrobiło

stanowczo za smutno

więc chyba spać pójdę

nie myśląc już o tym



 POLECIAŁAŚ

zamknięta

w gardzieli

stalowego ptaka

poleciałaś

za morze

szukać naszych

marzeń

a ja płaczę

tęsknotą zarastam

snuję naszą

przyszłość w nić

pieśni nadziei

i czekam


 SPEŁNIENIE 

rozkojarzeniem myśli błądzę w głębinie uczuć 

wwiercam się 

w kamienie 

w poszukiwaniu pustki ich 

wnętrza 

i czekam 

na spełnienie


 

UŚMIECH MEGO DZIECKA


w codziennym pocie

uśmiech mego dziecka

cel mi wyznacza

szukam lepszego jutra

korygując marzenia

strudzonymi dłońmi

czas skrzydła kalecząc

obnaża rzeczywistość

kolorami strojną

szary jestem

coraz bardziej szary

lecz wciąż pełen marzeń